środa, 11 maja 2011

Już po . : }

Wstałam z wielką nadzieją , nadzieją, że mi dobrze pójdzie w szkole muzycznej . No do 16  uczyłam się piosenki . Gdy wchodziłam już po schodach żołądek podchodził mi do gardła, nogi się podemną ugięły i w jednym momencie poczułam, że robi mi się słabo. W kolejce stało kilka osób , ja weszłam jako trzecia.  W wejściu zobaczyłam trzy panie i jednego pana , stanęłam na baczność jednak nie chciałam, żeby było widać we mnie przerażenia dlatego starałam się rozluźnić.
Jednak nie wyszło .! Na początek poprosili mnie o wiek i imię, a później zapytali co im zaśpiewam, od powiedziałam: ''Czerwone jabłuszko'' to poszło gładko, potem musiałam wyklaskać rytm itd. Wyszłam stamtąd
z ulgą i wpadłam w melancholie, nie wiem dlaczego . Na nic nie zwracałam uwagi zrzuciłam winę na tabletki przeciw nerwowe . Zaczęłam sobie zadawać pytania typu .. Co zrobię kiedy mnie nie przyjmą ? albo A jeśli nie zdam ? Stwierdziłam w końcu że nie mogę panikować, jeśli mnie nie przyjmą to trudno pójdę w przyszłym roku. Niech wiedzą, że ze mną nie tak łatwo ! Teraz idę się uczyć na jutrzejszy test z polskiego .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz